sobota, 1 listopada 2014

Pan Julian - nowy członek rodziny już jest !

"Mamo bo wszystkie dzieci w przedszkolu mają jakieś zwierzątko a ja nie !"... czy słyszeliście kiedyś podobne słowa? Bo ja ostatnio bardzo często. Oczywiście może garstka dzieciaków ma swojego pupila ale według mojego dziecka to wszystkie.
Jakiś czas temu w naszym domu mieszkały rybki ale z racji że akwarium i cały osprzęt zajmowały dość dużo miejsca musiały zostać przekazane do nowych właścicieli.
Jeszcze wcześniej zawitał do nas Pan Gienio - miniaturowy chomiczek którego Karina dostała na urodziny (chyba 3-cie o ile dobrze pamiętam). Potem identycznego sprezentowała babci na Mikołaja co by mogły się ze sobą od czasu do czasu bawić. Niestety jak wiadomo żywot chomiczy nie jest zbyt długi więc Pan Gienio dożywszy sędziwego wieku opuścił nas by zamieszkać w chomiczym niebie ;)
Od tego czasu minęło już trochę. Ponieważ mamy październik który jest miesiącem pomocy zwierzętom i w przedszkolu nie ma innego tematu to od jakiegoś czasu w naszym domu słychać było wciąż to samo pytanie - czy mogę mieć jakieś zwierzątko ?
Z uwagi na mega wielkie uczulenie na sierść kocią i ogólną niechęć tatki do tych zwierząt kot został wykluczony na starcie. Jeśli chodzi o psa to tu też wkroczył tata - on ma już wybraną rasę i żeby dostać właśnie taką to trzeba się wcześniej zapisać itd. - nie jest to takie hop siup. Poza tym ogrodzenie u nas jeszcze nie skończone i szkoda by było gdyby naglę psina zaginęła. Świnka morska - fajna ale trochę za duża (zwłaszcza że klatka po Panu Gieniu została i raczej jest przystosowana do chomików bądź innych mniejszych gryzoni).
Decyzja zapadła - będzie chomik. Tylko teraz pytanie jaki - no bo jest tych ras trochę. Mniejsze, większe, białe, szare, czarne.
Wybór oddałam w ręce córci. Z góry jednak zakładałam że wolałabym takiego ciut większego stworka z uwagi na Hubcia który w przypadku mniejszego stworzenia mógłby go np. przypadkiem "uszkodzić" (oczywiście nie biorę takiej sytuacji pod uwagę ale wiadomo przezorny itd.).
Chyba moje starsze dziecko czytało mi w myślach bo od razu po wejściu do sklepu wybór padł na czarno białego chomika syryjskiego. Mimo ogromnego wyboru stwierdziła że "ta mała panda" jest najwspanialsza :P
I tak to w naszym domu zamieszkał nowy lokator - Pan Julian - w skrócie Julek.
Tatek stwierdził że chyba wybrałyśmy jakiegoś "zmutowanego chomika na sterydach" :P bo faktycznie jest dość spory - tak trochę jak szczurek bez ogona ;)
W domu okazało się że od razu zadomowił się w swojej klatce - oczywiście musiał zrobić przemeblowanie i zamiast spać w specjalnym domeczku to całe trociny oraz jedzonko przeniósł w swoich "chomiczych przechowalniach" dwa piętra wyżej.
Ogólnie póki co chomik jest u nas numerem jeden i dla Kariny nic innego może póki co nie istnieć. Hubert chwile był zachwycony ale szybko się znudził i wrocił do swoich ukochanych "didi" (autek).









Czy polecam Wam mieć takie stworzonko w domu? Opierając się na wcześniejszych przeżyciach z Panem Gieniem zdecydowanie TAK. Wtedy Karinka była jeszcze mała i cała odpowiedzialność za tego małego gościa spoczywała na mnie lub tatku. Teraz mam  nadzieje że nauczy się odpowiedzialności - obiecała że będzie Julka karmić, zmieniać mu trociny a gdy się bardziej oswoi to nawet wychodzić z nim na spacery :)  Trzymam za słowo ! :)

1 komentarz:

  1. Ja Wam polecę jedną rzecz- dawajcie mu 1 papierową chusteczkę higieniczną, zobaczycie co będzie wyprawiał :D Ogólnie chomiki żyją w gniazdach, więc chusteczka idealnie się do tego nadaje. A tu mój :) http://scontent-a.cdninstagram.com/hphotos-prn/t51.2885-15/1515898_429374553864448_897410227_n.jpg

    OdpowiedzUsuń