poniedziałek, 8 września 2014

Mieć 6 lat to poważna sprawa :)

Nadszedł nareszcie ten dzień. Wyczekiwany przez wszystkich od dawna. Dzień przyjęcia urodzinowego mojej córeczki :) (faktycznie urodziny obchodzimy 1 września ale że był to poniedziałek to z imprezowaniem postanowiliśmy poczekać do weekendu - zwłaszcza że matka w niedziele kończyła cała 30 lat).
Urodziny urządziliśmy w stylu hawajskim - były więc naszyjniki z kwiatów, ananasy pod różnymi postaciami, kolorowo ozdobione stoły, owocowe drinki z palemką itd.
Tata zamontował w ogrodzie oświetlenie z 1tys lampeczek a do tego pływające lampiony i typowo hawajskie pochodnie.
Była też Piniata (to taka bardziej hiszpańska atrakcja ale dzieciaki były zachwycone). Do tego Bingo i konkurs muzyczno-filmowy. A gadżetem który najbardziej wszystkich zachwycił były takie kolorowe patyczki które jak się przełamie to świecą.
Oczywiście musiał być też tort (a nawet dwa bo jakże by to było kiedy matka w branży cukierniczej pracuje).
Ogólnie urodziny bardzo udane - najważniejsze pogoda nam dopisała i mogliśmy szaleć do późna w ogrodzie :) Karinka mega zadowolona z wszystkich prezentów (ma wymarzonego Jinna i gre Twister a zamiast rolek ogromną trampolinę)
Cukry dzięki podniesieniu bazy utrzymały się rewelacyjnie - mimo tu słodkości cały czas były w normie. Tu ode mnie wielki plus dla pompy.








Ale wiecie co - teraz widzę że moja córeczka z takiego dzieciaczka staje się coraz bardziej poważną i taką jakby bardziej ułożoną dziewczynką. Dziś gdy Hubcio bawił się w piaskownicy ona wzięła swoje mega cudne różowe słuchawki (które dostała od cioci - normalnie matka chce takie same) i w domku na drzewie słuchała muzyki. Gdy tak na nią patrzyłam mogłam sobie wyobrazić że tak mniej więcej będzie wyglądała za jakie 5-6lat już jako nastolatka.
Patrząc wstecz przecież tak niedawno ją urodziłam. Pamiętam jej małe rączki i nóżki i elfickie uszy (poważnie moja córeczka urodziła się jako elfka z mega szpiczastymi uszkami - teraz już ma normalne). Pamiętam pierwsze kroki, słowa, problemy. To było w sumie tak niedawno a tu zamiast niemowlaka mam dorastającą pannice która już za rok pójdzie do szkoły...
Ten czas zdecydowanie za szybko ucieka.
Dlatego teraz mimo choroby cieszymy się z każdej chwili i czerpiemy z życia pełnymi garściami :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz