czwartek, 6 marca 2014

Rutyna.... jak jej uniknąć :)

Coś ostatnio brak nam czasu na wszystko. Dni przelatują jeden za drugim i w zasadzie prawie każdy jest taki sam. Pobudka 7 rano , śniadanie, odwożenie Kariny do przedszkola, zakupy, sprzątanie, południowa drzemka Hubcia, gotowanie obiadu, odebranie Kariny, powrót taty z pracy, zabawy z dzieciakami, wieczorne rytuały -kąpanie, jedzenie, usypianie i tak wkółko. Taka mała rutyna.
I teraz co tu zrobić żeby życie było bardziej ciekawe? Wystarczy mieć dzieci ;) I mimo tego że każdy dzień przebiega podobnie to wystarczy jeden uśmiech i spojrzenie małych oczek i już świat się zmienia :)
A teraz coś w temacie cukrzycy - ostatnio zaczełam zaglebiać się w temacie przeszczepu trzustki - i już sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć - oczywiscie polskie prawo nie pozwala na przeszczepy u dzieci ponizej 14-go roku zycia (oczywiscie w przypadku zagrożenia życia to prawo jakby nieobowiązuje).
Jakby sie tylko dało i mialabym 100% pewność ze moja corka po przeszczepiw bedzie zdrowa to oddalabym własną trzustke bez zastanowienia :)
Codziennie myśle o tym że wkoncu nadejdzie taki dzień ze Karina nie będzie potrzebować insuliny i odstawi ją na zawsze.
Że nareszcie będzie zdrowa a cukrzyca bedzie jak sen ktory kiedys nam sie przyśnił.

Dziś tatuś pojechał na szkolenie (czytaj impreze do rana;)) a matka z dzieciakami została - dobrze że chodze na trwningi 2 razy w tygodniu to mam malą odskocznie.

Nasze cukry dziś tak pół na pół. Pod wieczór wszystko się ladnie wyrównało. :) i Karinka smacznie śpi.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz