niedziela, 2 marca 2014

Awaria kanalizacji w niedziele to za wiele

I po weekendzie. Nawet nie wiem kiedy te dwa dni minęły.
Z naszych dzisiejszych planów wyszły nici bo pogoda była paskudna i mimo że obiecałam dzieciakom wyjście do parku to Karina stwierdziła że w sumie woli zostać w domu.
Na dodatek tuż przed obiadem zaskoczyła nas powódź w łazience i mężuś zamiast spędzić niedziele odpoczywając spędził ją bardziej aktywnie próbujac dociec co się wogole stało i skąd ta woda.
Skończyło się na tym że póki co mamy całkowity zakaz korzystania z toalety i wogóle używania wody. Także mama z tatą maja dziś kąpiel w szafliku a Karina szybkie mycie chusteczkami nawilżajacymi. Oczywiście jedyną osoba ktora nie odczuła tej awarii jest Hubcio bo jeszcze z wc nie korzysta a wode i tak nalewamy do wanienki.
Mam nadzieje że jutro awaria zostanie usunieta bo kosz prania czeka a i naczyń z całego dnia też się nazbierało.

Cukry nam dziś troche wariowały - w poludnie 270:/ ale udalo nam sie je ładnie wyrównać. Zobaczymy jak bedzie w nocy bo wczoraj o 2-ej mieliśmy skok do 205 pomimo ze podalismy na noc ins. dlugodzialajaca - dziś zwiekszylam dawke i zobaczymy co bedzie.
Ciekawa jestem tylko jutrzejszych cukrow w przedszkolu - mam takie wrażenie że Karina nie do konca dostaje odpowiedniej wielkosci posiłki bo niecale dwie godziny po obiedzie przedszkolnym jest glodna co jest oznaka niskiego cukru.

A jeśli o jedzeniu mowa to uciekam przygotować jadlospis przedszkolny bo wlaśnie sobie uświadomiłam ze tego nie zrobiłam.

 Miłej nocki - jutro napiszemy jeszcze o wit B niezbedniej w diecie diabetyka :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz