poniedziałek, 10 lutego 2014

Pierwsze dni z cukrzycą

Po 10 dniach spędzonych w dwóch szpitalach wróciliśmy do domu. I tu przerażenie, strach, obawa czy damy sobie radę. Pamietam jak pierwszy raz miałam  Karince podać insuline - ręce potwornie mi się trzęsly - na szczescie była wtedy przy mnie Pani diabetolog i dodawała otuchy. Ale wkoncu nadszedł dzień kiedy zostałam z tym sama. Karinka bała się igły a mi łzy naplywały do oczu gdy mialam zrobić jej zastrzyk. Z dnia na dzień bylo coraz lepiej. Karinka bardzo szybko oswoila się z tym że ma taką słodką chorobę (naprawdę jestem pełna podziwu że 5-letnie dziecko tak odpowiedzialnie podeszło do sprawy cukrzycy).
Teczka z penami i glukometrem stała się naszym nieodłacznym gadżetem. Jest z nami wszędzie. Karina w przeciągu miesiąca sama nauczyła się mierzyć cukier - nie umie jeszcze zinterpretować wyniku ale to wkońcu 5-latka więc teraz ja i maż czuwamy nad wszystkim.

Nauczyliśmy się przeliczać wymienniki, dawkować insulinę, reagować w przypadkach hipo i hiperglikemi. Jedak codzień uczymy sie czegos nowego.

W kolejnej odsłonie o naszym zaskoczeniu odnośnie przedszkola.
:)

1 komentarz: