niedziela, 16 lutego 2014

Jesteśmy w domu... :)

Urlop, urlop i po urlopie. Weekend szybko minął i już jesteśmy w domku.
Było super choć czasem męcząco jak to z dwojką dzieci przy boku ;). W piątek odrazu uderzyliśmy grzac pupki w Termach :D Duży tłum i hałas nie bardzo przypadły Hubciowi do gustu i minęło dobre pół godziny nim się przyzwczaił i przestał płakać. Potem ciężko go było z wody wyciągnąć ;)
Karinka kocha pływać więc była w siódmym niebie - co jakiś czas kontrolowaliśmy cukier i musieliśmy sę dosladzać bo jednak przy takim szaleństwie cukry lecą w dół.
Kolejnego dnia (po nieprzespanej nocy -niestety Hubert nie mógł sie przystosować do spania z rodzicami - od urodzenia ma swoje lóżeczko - i skonczylo się na tym że matka została wypchnięta z lózka i poszła spać na sofe) mieliśmy w planach że tata z Karinką pojdą na stok a mama z Hubciem na basen. Skończylo sie na tym ze wszyscy wylądowaliśmy na stoku. Niestety ten dzień nie był dobry dla Kariny bo cukry troche wariowaly co wpływało na jej zachowanie :( po dwóch zjazdach miała dość i najchetniej wrócilaby do domu. Skonczyło się na tym że tylko tata zdążył jeszcze pare razy zjechać a matka zajmowała się dwójeczką łobuziaków. Na szczęście pogoda była piekna i można było spacerować do woli :D
Oprócz Białki zaliczyliśmy też Szczawnice - mielismy pojezdzić na Polanicy jednak warunków nie było z braku sniegu i zostaly nam piesze wycieczki :)
W drodz powrotnej zajechalismy jeszcze na zamek w Nidzicy tylko w celach foto z zewnatrz bo w zime tamta okolica jest wymarła i wszystko zamkniete.
Teraz już cukry wrocily do normy i Karinka czuje sie dobrze  :)
Ogolnie urlop uwarzamza bardzo udany mimo że nie skorzystalam z saun, masazy i jazdy na nartach ale mężuś obiecał ze sobie odbije ;)


Parę foteczek dodam wieczorkiem bo na chwile obecną mężuś przejąl rzady nad komputerem :)

Milego wieczorka wam życzę  - a wlaśnie jak tam u Was po Walntynkach ? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz