niedziela, 9 lutego 2014

15 maj 2013

15 maj 2013r. dzień który na zawsze pozostanie w naszej pamięci jako ten w ktorym uslyszeliśmy diagnoze dotyczacą naszej coreczki Kariny.
Nie chce nikogo zanudzać ale może opowiem jak to wszystko sie zaczeło.
Rodzic zna swoje dziecko - jego odmienne zachowanie jest sygnałem ze coś jest nie tak. I tak własnie było w przypadku Kariny. Z dziecka wesołego, ruchliwego i megapozytywnie nastawionego do zycia w przeciagu kilku dni zmieniła sie w dziecko ospałe, nie majace chcęci na zabawe. Do tego doszło ciągłe pragnienie i czeste oddawanie moczu.
Jak to w tych czasach bywa matka odrazu zaczeła sprawdzac u doktora google co moze być tego przyczyną. Wszedzie przewijalo się jedno - cukrzyca typu 1.
Oczywiscie nie bralam wtedy tego pod uwagę ale postanowilam zrobić coreczce podstawowe badania by wykluczyć te niepokojace myśl jakoby moje dziecko mialo byc cukrzykiem.

Glukoza wyszla zawyzona - nasza Pani pediatra kazała spawdzic poziom cukru we krwi naczco. Wynik - 407 (gdzie norma to max 120-140). Odrazu skierowanie do szpitala. Tam spedzilismy 5 dni, potem kolejne 5 dni na nauke jak teraz z tym żyć.
W tym czasie mąż opiekowal sie naszym 4 miesięcznym synkiem. Pierwszy raz rozstalismy sie na te kilka dni. Kazdy mowil ze bedzie dobrze ale ja wciąż zyłam nadzieją ze ktos się pomylił i że to wszystko za chwilę się skonczy i wróce do domu ze zdrowym dzieckiem.

Tak sie nie stalo -  za 6 dni minie 9 miesięcy odkad jest z nami cukrzyca typu 1 a moja 5-letnia coreczka jest naszym kochanym cukiereczkiem a właściwie cukiereczka... dajemy radę, już nie boję sie kolejnego dnia, nie potrzebuje wizyt u psychologa ... cieszymy się życiem, każdą chwilą.

O tym bedzie ten blog - o ty  jak żyć normalnie z tą chorobą, jak uświadomoic innym że to nic zarazliwego i jak sprawic by nasze dziecko czulo się normalnie :)

Kolejny post o tym jak Karinka zaczela przygode z glukometrem i o pierwszych dniach w domu :

1 komentarz: