piątek, 17 listopada 2017

A-Derma i Ducray - moje wnioski po testach

"Będziesz mega zadowolona" - usłyszałam od koleżanki gdy powiedziałam jej że będę miała możliwość testowania kosmetyków A-Derma i Ducray.
Czy faktycznie te produkty są takie mega fajne i godne polecenia? 
Oto moje wnioski.



"A-derma to seria dermokosmetyków bazująca na aktywnych składnikach pochodzenia naturalnego, stworzona z myślą o codziennej pielęgnacji skóry niemowląt (już od chwili narodzin), starszych dzieci i dorosłych z problemami dermatologicznymi: atopią, skłonnością do nadmiernego przesuszenia, czy łuszczenia się skóry.
Receptura kosmetyków A-derma oparta jest na wysokiej jakości i czystości składnikach naturalnych, w tym ekstrakcie z owsa Realba, o unikalnych właściwościach nawilżających, natłuszczających, przeciwzapalnych oraz antyoksydacyjnych, chroniących skórę przed przesuszeniem i szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Preparaty marki A-derma to produkty całkowicie bezpieczne, hypoalergiczne, bez dodatku alkoholu, o minimalnej zawartości substancji zapachowych oraz konserwujących."

"Laboratorium dermatologiczne Ducray oferuje preparaty do pielęgnacji skóry głowy oraz ciała. Składniki aktywne kosmetyków są dobierane przy współpracy naukowców, co gwarantuje wysoką skuteczność i odpowiedni poziom bezpieczeństwa. Przełomowe odkrycia w dziedzinie dermatologii pozwoliły opracować innowacyjną kurację neoptide na wypadanie włosów."




A-Derma Surgras Żel pod prysznic
Zawarty w nim wyjątkowy i unikalny roślinny składnik czyli wyciąg z owsa Rhealba®, ma działanie łagodzące i zmniejszające podrażnienia. Jest to w 100% naturalny składnik z owsa uprawianego w południowo - zachodniej Francji zgodnie z normami Rolnictwa Ekologicznego. Pozatym w swoim składzie zawiera ponad 40% emolientów. Nie zawiera natomiast mydła czy parabenów.
Pojemność 200ml.

Żel znajduje się w przezroczystej plastikowej tubie stawianej na zakrętce. Zapach - lekko kwiatowy choć wyczułam też nutę cytrusową. Konsystencja jak dla mnie ok - nie za gęsta ale też nie za rzadka - lekko spływa po dłoni. W momencie nałożenia na skórę bardzo dobrze się rozprowadza i świetnie oczyszcza. Super nawilża a skóra po zastosowaniu jest gładka i miękka. Szczerze - jak dla mnie to najlepszy żel pod prysznic jaki do tej pory stosowałam - bez apelacyjnie się w nim zakochałam i jest na mojej liście mikołajkowo-gwiazdkowo-rocznicowej ;) A możecie go kupić np TU




DUCRAY SENSINOL Huile Olejek kojąco-oczyszczający
Olejek ten nie zawiera mydła ani parabenów, jest hipoalergiczny. Neutralizuje efekty twardej wody, eliminuje wpływ takich czynników jak niskie temperatury, czy wiek, przyczyniających się do powstawania suchości skóry, powodującej uczucie swędzenia. Delikatnie oczyszcza, koi i nawilża. Dzięki wysokiej jakości składnikowi – polidokanolowi, wspomaga łagodzenie uczucia swędzenia i podrażnienia skóry normalnej i suchej.
Pojemność 400ml.

Olejek znajduje się w plastikowej przezroczystej butelce zamykanej na korek. Konsystencja przypomina żel pod prysznic - nie jest to typowy "oleisty" olejek do ciała. Należy go nałożyć na wilgotną skórę a następnie spukać i delikatnie osuszyć ciało. Po zastosowaniu skóra jest delitatna i nawilżona.
Osobiście bardzo lubie tego typu kosmetyki - takie jakby balsamy nawilżające którę mogę zastosować już pod prysznicem. Do kupienia np TU



DUCRAY Melascreen Fotostarzenie - global serum  
Preparat ten dzięki skoncentrowanej formule wykazuje działanie na wszystkie oznaki starzenia. Koryguje przebarwienia. Jest to kompleks który oddziałuje na syntezę melatoniny. Serum zawiera też kwas glikolowy (AHA), który odpowiada za wygładzanie mikrostruktury skóry. Kwas hialuronowy przywraca skórze jędrność dzięki wiązaniu wody i zapobieganiu jej utracie, a witamina E przeciwdziała szkodliwemu wpływowi wolnych rodników. 
Pojemność 30 ml.

Pojemnik szklany z pompką. Konsystencja serum jest zbliżona do konsystencji większości kremów nawilżających. Bardzo dobrze się rozprowadza i jest wydajny. Jedna pompka wystarcza na nałożenie preparatu na całą twarz. W moim przypadku czułam lekkie pieczenie po nałożeniu ale nie było to nic nie przyjemnego. Zaczełam go stosować ponad 3 tygodnie temu i mogę powiedzieć że już widze pierwsze efekty - tzw. bruzdy noswo wargowe znacznie się zmniejszyły, zauważyłam też lekkie rozjaśnienie przebarwień. Jest to produkt godny polecenia. Do kupienia TUTAJ.

DUCRAY Keracnyl - maseczka o potrójnym działaniu 

Przeznaczona do skóry tłustej lub mieszanej, jest podwójna koncepcją maseczki oraz peelingu: glinka absorbuje nadmiar sebum, połączone działanie glinki i polihydroksykwasów głęboko oczyszcza pory, a granulki wosku polietylenowego złuszczają naskórek.
Nie zatyka porów. Nie zawiera parabenów. Należy ją stosować 1-2 razy w tygodniu an suchą lub lekko wilgotną skórę pozostawiając na ok 5 minut. Następnie zmoczyć dłonie i masować delikatnymi, kolistymi uruchami. Po tym dokładnie spukać i osuszyć. Pojemność 40ml.

Maseczka znajduję się w platikowej tubie stawianej na zakrętce. Konsystencja typowej maseczki z wyczuwalnymi drobinkami. Przeznaczona dla skóry skłonnej do trądziku (dlatego będzie w prezencie dla osoby której się przyda). Do nabycia TUTAJ

A-DERMA - regenerujący krem do rąk 
Intensywnie regenerujący i nawilżający krem do zniszczonych i podrażnionych dłoni. Zawiera ekstrakt z owsa Rhelba o działaniu łagodzącym podrażnienia, odżywczym i regenerującym, a także glicerynę, silikony i witaminę E. Chroni wrażliwą skórę dłoni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, pozostawiając na niej długotrwały film ochronny. Ma aksamitną, kremową konsystencję i subtelny zapach. Nie pozostawia tłustego filmu na skórze. Pojemność 50ml.

Krem w plastikowej małej tubie - w sam raz do torebki. Idealny produkt na obecną porę roku. W moim przypadku chroni przede wszystkim przed wysuszeniem skóry dłoni które towarzysz mi od zawszę gdy temperatura powietrza spadna poniżej 5 stopni. Produkt bardzo wydajny - wystarczy niewielka ilość by nawilżyć obie dłonie. Konsystencja niezbyt gęsta - taka typowo kremowa. Zapach - bardzo delikatny, lekko kwiatowy. Do kupienia TUTAJ.

 


A-DERMA XERA-MEGA CONFORT - odżywczy krem do twarzy i ciała do skóry suchej i bardzo suchej 
Krem ten oparty na owsie, przeznaczony jest dla osób w każdym wieku, które zmagają się z problemem suchej i bardzo suchej skóry. Zadaniem kremu jest odpowiednie ożywienie i nawilżenie, wskutek czego skóra odzyskuje naturalny blask. Pojemność 400ml.

Produkt zamknięty w plastikowej butelce na pompkę. Krem bardzo dobrze się rozprowadza i szybko wchłania nie pozostawijąc na ciele klejącego filmu. Bardzo dobrze nawilża i pielęgnuje skórę zarówno twarzy jak i całego ciała, która po aplikacji jest miękka i delikatna. Do kupienia np TU.


piątek, 10 listopada 2017

Co się działo na Mazurach .....? Część 2



Godzina 5-ta minut 30 kiedy pobudka zagrała grupa blogerek wstawać musiała niejedna z nas tu płakała ...:D :D


To zdanie idealnie wpasowuje się w poranek dnia drugiego w Folwark Łękuk na spotkaniu Smaki Mazurskiej Spiżarni
Właśnie z bladym świtem, bez make up, z zaspanymi oczami wsiadłyśmy w samochody i udałyśmy się do gospodarstwa ekologicznego pana Tadzia.
Czekały na nas iście wiejskie atrakcje :D
Nie uwierzycie ale miałam okazje pierwszy raz w życiu doić krowę i kozę. O ile ta pierwsza jeszcze współpracowała to z kozą już nie było tak łatwo. No zwyczajnie nie szło mi to ciągnięcie ;)
Znów najlepsza w tym fachu okazała się Marta Mama w Biegu :P coś musi w tym być ;)
Miałyśmy też okazję zobaczyć konie czy pozbierać jajka proso z kurzej grzędy.
Pan Tadzio poczęstował nas także własnej produkcji serami które tak nam zasmakowały że wykupiłyśmy całe jego zapasy ;)







W hotelu czekało na nas śniadanko po którym udałyśmy się na sesje zdjęciową.
Do fotografa Marcina Vilk Stepovy dołączył drugi - Rafał Czarny Bocian, który okazał się również genialnym profesjonalistą i widać było że zna się na tym co robi.
Każdej z nas zostało wykonane kilka zdjęć z czego każde ujecie było inne i w 100% przemyślane.
No sami zobaczcie :D






Gdy sesja dobiegła końca przeszedł czas na gotowanie !!
Warsztaty poprowadziła oczywiście Sylwia :) nie mogło być inaczej.





Na palnikach gotowała się biała kiełbasa w sosie piwnym, w dużym garnku smażyły się śliwki na pyszną czekośliwkę a na blacie zagniatałyśmy ciasto na mega prosty i pyszny chleb na bazie maślanki i sody z dodatkiem jabłek i ulubionych przypraw.
O to by mąki było nam dostatek zadbała firma Młyno Mag

Wszystkie dania wyszły obłędne a każda z nas dostała przepisy by móc wykonać je w domowym zaciszu :)



Niestety co dobre szybko się kończy :(
I przyszedł czas na podsumowanie całego spotkanie.
Jeszcze raz powiem że dziewczyny organizatorki spisały się na medal. Chyle czoła przed nimi za wszystko co zrobiły.
Były dyplomy, upominki i łzy oczywiście szczęścia.
Został rozstrzygnięte też konkursy fotograficzne organizowane we współpracy z markami Severin, Pan Dragon i Green Essence których do wygrania były miedzy innymi sprzęty AGD, gadżety nie tylko kuchenne oraz przyprawy i wina.
Mnie udało się wygrać w konkursie w ktorych sponsorem nagród był Pan Dragon
W przepięknej ramce już wstawione jest zdjęcie moich dzieci :D

Kilka słów na koniec powiedzieli także właściciele hotelu i zaprosili nas na wiosnę ;)
Kto wie, kto wie może znów mnie wywieje na Mazury ;)

Zostały nam też wręczone przepiękne ręcznie robione medale i zrobione pamiątkowe zdjęcie na pomoście - mogłyśmy nawet "pomachać" do drona" którym sprawnie manewrował mąż Bożenki (Mama Trójki) - Marcin (TU możecie obejrzeć jego prace).





Na koniec mimo że nasze brzuchy były pełne zaserwowano nam jeszcze obiadek byśmy w drodze do domów nie padły ;)

Z mnóstwem wspomnień, wrażeń i workami (dosłownie) upominków popakowałyśmy nasze "rozciągliwe" samochody i udałyśmy się w drogę powrotną.
Upominków od sponsorów było tak dużo że musiałam mojego męża ściągnąć pod Warszawę (ponad 4 godziny jazdy z Tarnowa ;P) do domu Bożenki żeby mnie odebrał. Nie było szans spakować się do pociągu z tyloma prezentami ;)

W drodze powrotnej odstawiliśmy jeszcze Klaudie (Niezłe Ziółko)i zmęczeni ale szczęśliwi (no przynajmniej ja :P) o 2 w nocy wróciliśmy do domu.

To były niesamowite dwa dni - mam nadzieje że jeszcze kiedyś się powtórzą :)

Cudownie było się z Wami spotkać:


Agnieszka Lesisz
Kinga Latosińska

Blog: www.popierwszematka.blogspot.com
Instagram:  popierwszematka lesia.rekodzielo latosiowy.dom
Facebook: popierwszematka SmakiMazurskiejSpiżarni



Emilia Skrodzka

Blog: www.kobiecosci.blogspot.com
Instagram: kobiecoscii
Facebook: kobiecoscii



Magdalena Szymańska

Blog: www.zwyklamatka.pl
Instagram: zwykla_matka
Facebook: ZwyklejMatkiWzlotyIupadki



Marta Korotko

Instagram: pewnamamablog
Facebook: pewnamama


Małgosia Ostrowska

Instagram: jaskoweklimaty 
Facebook: jaskoweklimatypl


Klaudia Czapkiewicz - Ziółek

Instagram: niezleziolkoblog 
Facebook: niezleziolkoblog


Angelika Bogusz 

Instagram: birginsen 
Facebook: birginsen

 Joanna Chmarycz

Facebook: nieleniwapanidomu


Marta Świerczyńska  
 Blog: www.mamawbiegu.pl 
Instagram: mamawbiegu 
Facebook: Mama-w-biegu-pl

Bożena Jędral

Instagram: mama_trojki.pl
Facebook: MamaTrojki 
Wiola Korzeniowska

Instagram: slodkizapachmalin
Facebook: slodki.zapach.malin 


Wioleta Galla
  
Instagram: mama_bloguje 
Facebook: MamaBloguje 


Agnieszka Jezierska

Blog: www.agumama.pl 
Instagram: agumama.pl 
Facebook: agumamablog


Sylwia Ładyga

Instagram: sylwialadyga 
Facebook: ostranaslodko

środa, 8 listopada 2017

Co się działo na Mazurach..... Część 1.



Może i nie uwierzycie ale kolejny raz w tym roku pognałam na drugi koniec Polski.
Tym razem pierwszy raz w życiu miałam okazje zobaczyć Mazury :)
To właśnie tam w niezwykle urokliwym, położonym przy samym jeziorze hotelu FOLWARK ŁĘKUK odbywało się 2-dniowe spotkanie blogerek SMAKI MAZURSKIEJ SPIŻARNI.


Już na samym wstępie mogę powiedzieć że organizatorki Agnieszka Lesisz i Kinga Latosińska prowadzące wspólnie blog PO PIERWSZE MATKA wykonały 300 % normy i zorganizowały chyba najlepsze spotkanie na jakim do tej pory byłam. Atrakcji było tyle że słów brak.
Ale po kolei.

Po dość długiej podróży - w skrócie  piątek 17:00 Tarnów - Kraków, 19:30 Kraków - Warszawa Zachodnia, 22:30 Warszawa Zachodnia - Chynów -> nocleg u Bożenki MAMA TRÓJKI -> 4:30 Chynów - Łękuk - dotarliśmy w sobotę ok 11-ej do FOLWARK ŁĘKUK.
Tam czekały już na nas piękne i stylowe pokoje a każda z nas do klucza otrzymała także śliczną róże od KWIACIARNIA ŁODYGA która zadbała o florystyczną oprawę całego spotkania :)


W części restauracyjnej czekało już na nas pyyyyyszne śniadanko - między innymi nieziemskie regionalne sery i wędliny.

Gdy już nabrałyśmy energii przyszedł czas na ruszenie w teren :D
Zostałyśmy uroczyście przywitane przez OLĘ - managerkę hotel,, podzielone na 3 grupy i dostałyśmy do wykonania pierwsze zadanie.
Ja należałam do grupy o wymownej nazwie BABECZKI.
Naszym zadaniem było odnalezienie "czegoś na co łapie się ryby". Pędem pognałyśmy na pomost i tam znalazłyśmy ... robaki i ucieszone że jako pierwsze wykonałyśmy zdanie dotarłyśmy do kolejnego punktu gdzie czekały na nas przepiękne  wyhaftowane fartuszki od HURTOWNIA POŚCIELI W GIŻYCKU
Jak się później okazało nie chodziło o robaki (zabrałyśmy jakiemuś rybakowi :P) tylko o puszkę kukurydzy BONDUELLE, która schowana była w jednym z rowerków wodnych. Śmiechu było co nie miara :P

Z naszymi zdobyczami udałyśmy się do sali kominkowej gdzie zabrałyśmy się za gotowanie :) Na każdą z nas czekało tam przygotowane stanowisko z ślicznymi gadżetami między innymi od MAJUNTO , PAN DRAGON czy  HURTOWNIA POŚCIELI W GIŻYCKU.


Z przepisami czekała tam na nas SYLWIA ŁADYGA finalistka Masterchefa !!
Do przygotowanie było ciasto fasolowe brownie, ciasto kukurydziane i szarlotka z bezą i kruszonką.
Oczywiście aby było zabawnie kolejnym etapem gdy było ubijanie piany na czas - dla utrudnienia przy pomocy tradycyjnej ubijaczki :D
Najlepsza okazała się MARTA - Mama w biegu która biła jaja zawodowo :P

Cały czas nasze poczynania zza obiektywu śledził Marcin VILK STEPOVY fotograf,który także następnego dnia wykonał dla nas przepiękną jesienna sesje zdjęciowa.

Gdy ciasta się piekły miałyśmy czas na ploty i lepsze poznanie się. Mogłyśmy także do woli korzystać ze sprzętów marki SEVERIN, która udostępniła dla nas miedzy innymi wyciskarkę do soku, blendery, miksery itp.
Przydały się też mąki od MŁYNOMAG, blachy od BAZYLIA czy przyprawy od GREEN ESSENCE
Czas gotowania umilałyśmy sobie pysznymi lemoniadami, kawą i syropami od CUKIETERIA oraz serniczkiem, eklerkami i rogalikami od CUKIERNIA U ADAMA


Potem przyszedł czas na przepyszny obiad przygotowany przez kucharzy Folwark Łękuk, którym każda z nas się zachwycała.
Z racji tego że jestem na diecie nie miałam okazji spróbować podobno genialnego musu z malin ale oczywiście wierze dziewczyna na słowo, że był mega :D

Po obiedzie przyszedł czas na Quest terenowy:D
Wskoczyłyśmy zatem w seksowne gumiaczki i grupami stawiłyśmy się przed wejściem. I tu czekało na nas pierwsze zadanie - tym razem ubijanie śmietany na masło ;)
W tym przypadku niekwestionowana mistrzynią trzepania okazał się MAŁGOSIA - Jaśkowe Klimaty
Mimo że nie udało nam się zrobić masła bo śmietany było za dużo to i tak ubiłyśmy ją najlepiej i to nasza drużyna wyruszyła w teren jako pierwsza.
Oczywiście nie obyło się bez przygód - źle zinterpretowałyśmy miejsce schowanie pierwszej wskazówki i dosłownie "napadłyśmy" na parę spędzającą romantyczne chwile w łaźni bania tuż przy brzegu jeziora.
Potem poszło już z górki i mino biegu przez pole i nurkowania w studni (na szczęście pustej i płytkiej) dotarłyśmy do wyznaczonego miejsca gdzie czekała na nas Ola z ostatnim pytaniem.
Nie poszło nam tak źle - nasz czas okazał się drugi :) W ogólnej klasyfikacji wyszło że każda z grup po zsumowaniu punktów ma ich tyle samo i tym samym wszystkie zajęłyśmy pierwsze miejsce :D




Po grze terenowej przyszedł czas na odświeżenie się i kolacje po której czekał na nas relaks w strefie SPA. Maseczki, jacuzzi, sauna, wino (GREEN ESSENCE) i tort (CUKIERNIA U ADAMA)- czyli to co kobiety lubią najbardziej :D :D
Oczywiście nie mogę zapomnieć o prysznicu wrażeń przez który słyszał nas chyba cały hotel ;)



Zrelaksowane i odprężone udałyśmy się do sali kominkowej gdzie przygotowane były dla nas smakołyki - kiełbaski od WARMII, szyneczki i smalczyk od lokalnego wytwórcy STANISŁAWA SINIUKA oraz sery produkcji PANI BASI :)

Integracja pełną parą można rzecz.
Do tego śpiewy, opowiadania i śmiechy. Zapewne spedziłybyśmy tam więcej czasu gdyby nie fakt że praktycznie każda z nas była na nogach od wczesnych godzin porannych a następnego dnia trzeba było wstać o 5:30 rano .... CDN.